Jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek spyta cię "co masz na koszulce?" opowiedz mu/jej ten oto wspaniały, klasyczny kawał.
... "Andrzej miał jamnika - Burka. Jak co dzień wyszedł z nim na spacer i jak co dzień pies biegał od krzaka do krzaka, od psa to psa, od drzewa do drzewa. Po dłuższej chwili podbiegł do Andrzeja i spojrzał się na niego swoimi wielkimi, jaminiczymi oczami. Powiedział:
- Andrzej, ja już tak dłużej nie mogę, Andrzej.
- Burek! Ty mówisz?!
- Andrzej, nie zmieniaj tematu. Od siedmiu lat bierzesz mnie na tę samą smycz i idziemy do tego samego parku. Andrzej, wrócimy do tego samego mieszkania, dasz mi tę samą karmę. Andrzej, będziesz oglądał te same programy, czytał te same gazety. Andrzej, ty nawet spać pójdziesz o tej samej porze. Zróbmy coś z tym. Andrzej, wystawisz mnie w wyścigach hartów. Postawisz na mnie pieniądze. Ja ten wyścig wygram. Andrzej, będziesz bogaty, zaczniemy nowe życie. Andrzej, pomyśl - Monako, Japonia, niagara, las Vegas, Paryż. Andrzej, będziemy chłeptać to życie, które teraz przecieka nam przez palce. Andrzej, pomyśl, Andrzej.
Andrzej był pod takim wrażeniem, że jego pies mówi, że zapożyczył się gdzie mógł, sprzedał mieszkanie, dał łapówkę, żeby wystawić jamnika na wyścigach hartów, i postawił wszystkie pieniądze na burka.
Stoi z bilecikiem na trybunach. Klatki się otwierają. Psy z pianą na pysku lecą na złamanie karku. Tylko na ostatnim torze burek tak pokuśtykał, pokuśtykał i się wykopyrtnął. Wyścig ostatecznie wygrała 'kometa'. Andrzej przeskakuje przez barierki, bierze psa na ręcę i z łzami w oczach pyta się go: "Burek, Burek! Co się stało?"
A pies spojrzał na niego swoimi jamniczymi oczami i mówi:
"Andrzej. Nie wiem, kurwa. Nie wiem."